What A Shot! (AleBrowar)

Szanuję AleBrowar za zeszły rok. Nie gonili ślepo za premierami, a skupili się na ulepszaniu dotychczasowych receptur i dopinaniu wszystkiego, co związane z otwarciem własnego browaru. W środowisku dały się słyszeć głosy, że chłopaki z Gdyni zwyczajnie przespały 2016 rok, dając się przeskoczyć (przynajmniej wizerunkowo) mniej doświadczonym kontraktowcom. Nie wiem, czy było to wpisane w przyjętą w browarze strategię, czy po prostu tak wyszło. Tak czy inaczej, w ich ofercie nie ma chaosu, a każdy kolejny ruch sprawia wrażenie przemyślanego.

Wydaje się jednak, że trudny okres dobiegł końca i AleBrowar pod koniec roku nieco zwiększył aktywność. Jednym z wypustów był What a Shot!, czyli West Coast IPA nachmielone odmianami cascade, citra, centennial i amarillo. Na butelce wariacja na temat misia Yogi. To chyba najfajniejsza etykieta z AleBrowaru – przede wszystkim nie przedstawia żadnej brzydkiej postaci. Po wypiciu zawartości okazało się, że to również jedno z fajniejszych ich piw. Tak, słowo fajne wydaje się najbardziej odpowiednie.

what a shot alebrowar

Aromat nie zwiastował rewelacji. Nut chmielowych wyczułem niewiele, za to nie wiadomo skąd unosił się – nie powiem, przyjemny – zapach orzechów arachidowych (czasem zmysły potrafią płatać takie figle; pamiętam, że kiedyś w domowych zasmażanych buraczkach zawsze wyczuwałem herbatę). Nie potraktowałem tego jako wadę. Zresztą Jakub Gryz z vlogu browarq wyczuł to samo.

W smaku natomiast wszystko jest już na swoim miejscu. Nie podzielam opinii wytykających zalegającą goryczkę. O ile letnia premiera AleBrowaru pod nazwą RooRide była produktem dla prawdziwych goryczkowych dewiantów, to What a Shot jest piwem, w którym idealnie rozłożono akcenty chmielowo-słodowe. A przy tym nie brakuje również ciała. Pijalność? Dziesięć! Nie pamiętam czy kiedyś szybciej opróżniłem półlitrowe piwo (mówię o degustacji, a nie o grillu).

Słowem, dostałem rewelacyjne, choć niezobowiązujące piwo, które mogę śmiało postawić obok Golden Monka wśród ulubionych produktów AleBrowaru. Cieszę się, że What a Shot zagości w stałej ofercie browaru, bo w upalne dni na pewno się sprawdzi.

Nazwa: What a Shot!
Browar: AleBrowar
Styl: West Coast IPA
Ekstrakt: 14 BLG
Alkohol: 5%

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Za autora pierwszego w historii selfie uznaje się Roberta Corneliusa (piwne nazwisko!), który dokonał tej sztuki w 1839 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *