Degustacja #5 – SOKOWIRÓWKA (Browar Zakładowy)

Na oba piwa o swojskiej nazwie Sokowirówka ostrzyłem sobie zęby nie tylko dlatego, że jestem miłośnikiem kwasów. Browar Zakładowy należy po prostu do moich faworytów. Na rynek kraftowy wdarli się przebojem, zbudowali społeczność wiernych fanów, świetnie radzą sobie z marketingiem (etykiety!), działają w moim regionie, nie mają zbyt udziwnionej oferty i – co najważniejsze – nie zaliczyli jeszcze żadnej wpadki.

Co prawda kilka piw nie utrafiło w moje gusta (Ciężki Ładunek, Przerwa Kawowa), ale to z powodu moich osobistych preferencji stylowych, a nie jakości produktu. Zdarzały się wypusty, po których nic sobie nie obiecywałem, a okazywały się bardzo smaczne (Plan Wykonany, Czarna Robota), a część oferty to już klasyka, do której chce się wracać (Produkt Wzorcowy, Wniosek Urlopowy). Obie wersje Sokowirówki stworzą oddzielną podkategorię wśród piw Browaru Zakładowego. Mam wobec nich bardzo mieszane uczucia.

sokowirówka browar zakładowyKrótko mówiąc, Sokowirówka to piwo górnej fermentacji zakwaszone bakteriami lactobacillus plantarum i lactobacillus rhamnosus. Do kotła dorzucono w pierwszej wersji jeżyny i jagody, a w drugiej – maliny i wiśnie. Nie da się ukryć, że piwo degustacyjne to nie jest i wszystko sprowadza się do pytania: czy te owoce czuć? Otóż czuć. I to jak!

Obie wersje budzą oczywiste skojarzenia z kompotem. Przypomina go barwa, aromat i smak. W pierwszej wersji dominują jeżyny, w drugiej prym wiodą maliny (chociaż wiśnie też starają się dojść do głosu). Alkohol jest zupełnie niewyczuwalny, a trzeba zaznaczyć, że piwo ma 5%. Poziom kwaśności powinien zadowolić miłośników tego typu trunków. Wszystko to składa się na niezwykle orzeźwiający napój (u mnie wygrywa wersja malinowo-wiśniowa).

sokowirówka browar zakładowyCo więc mi w nim nie gra? Celowo użyłem słowa napój, bo nie jestem przekonany czy to, co oferuje Sokowirówka pokrywa się z tym, czego oczekuję od piwa. Być może mój odbiór byłby inny, gdybym po butelkę sięgnął w upalny dzień na świeżym powietrzu, a nie wieczorem w czterech ścianach. Ale tu dochodzimy do kolejnej wątpliwości. Czy okoliczności konsumpcji powinny wpływać na ocenę? To coś jak z filmami 3D. Po seansie Avatara stwierdziłem, że to wiele hałasu o nic. Spotkało się to z ripostą: To dlatego, że oglądałeś na DVD, a nie wersję trójwymiarową w kinie. A moje stanowisko jest takie, że nie świadczy to najlepiej o samym filmie, skoro na jego ocenę miałby wpływać nośnik, na którym go oglądam.

Z drugiej strony nawet najwybitniejszy porter bałtycki nie sprawdzi się w trzydziestostopniowym upale. Sokowirówka jawi mi się więc jako napój o właściwościach użytkowych (w pewnych okolicznościach mógłby zastąpić te przeklęte radlery, gdyby nie zawartość alkoholu). A że na takie produkty jest zapotrzebowanie, dowodzi niezwykła popularność tego owocowego kwasu, który pewnie na stałe zagości w ofercie browaru z Poniatowej. Ja, szanując i rekomendując Sokowirówkę, pozostanę jednak przy bardziej „piwnych” wypustach.

Nazwa: Sokowirówka
Browar: Browar Zakładowy
Styl: kwaśne ale (z owocami leśnymi / z malinami i wiśniami)
Ekstrakt: 13 blg
Alkohol: 5%
IBU: 4
Data ważności: 1.07.2017 / 23.08.2017

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Inne nazwy jeżyn to ostrężyna, popielica, sinojagoda, plich i… dziady.

One Reply to “Degustacja #5 – SOKOWIRÓWKA (Browar Zakładowy)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *