Gorączka festiwalowej nocy

Jeśli jakieś zdanie miałbym określić mianem swojego życiowego motta, byłyby to słowa Stanisława Tyma, który przed laty powiedział, żeby we wszystkim co się robi starać się zachowywać umiar i poczucie wstydu. Te słowa warto wziąć sobie do serca również w przeddzień piwnego festiwalu. I nie mam tu na myśli aferki #koniecchlania, ale raczej sposób, w jaki niektórzy do festiwali wciąż podchodzą. Stawianie sobie za cel spróbowania bimbaliona piw? It’s so 2013. Taki jestem bidny, mam 85 piw na liście do spróbowania, co robić? Otóż powiem ci, co robić. Albo nie. Powie ci to twój żołądek.

Przy okazji startujących jutro Lubelskich Targów Piw Rzemieślniczych, Browar Zakładowy zachorował na biegunkę premier i będzie lał aż 11 nowych piw. Oprócz fali entuzjazmu, wśród fanów dało się widzieć głosy, że browar z Poniatowej pogięło. Że litości, nie zdołam wszystkiego spróbować. Że Zakładowy chce nas wszystkich upić. I tak dalej.

Really? Naprawdę coś ci się stanie, jak w najbliższy weekend nie spróbujesz Sokowirówki porzeczkowo-żurawinowej i Sokowirówki porzeczkowo-aroniowej, skoro wcześniej piłeś już wersje jagodową, leśną, wiśniowo-malinową? Albo coś ci się stanie, jak spróbujesz je za miesiąc z butelki? Podobnie z nowymi wersjami Koktajlu Towarzyskiego, Wniosku Urlopowego, Wujka z Ameryki.

Mnie te nowe piwa Zakładowego nie interesują (z wyjątkiem dwóch), ale szanuję, że browar na najważniejszej dla siebie imprezie wychodzi do klienta z jak najszerszą ofertą. Przecież przez lubelskie targi przewija się dziesięć tysięcy ludzi (w dużej części cywili), w interesie browaru jest zadbanie, by każdy znalazł coś dla siebie. Narzekaniem, że nie zdołasz wszystkiego skosztować, sam wystawiasz sobie świadectwo. Tak samo reagujesz na menu w restauracji? Panie kelner, jak ja mam zjeść sześć zup na raz?!

Następuje oto dziwaczna zamiana ról. Sytuacja, w której to konsument czuje się w obowiązku działania w interesie producenta. A przecież to my jesteśmy panami, my decydujemy, czego i ile chcemy spróbować. Jeśli dla kogoś sam fakt pojawienia się danego piwa jest wystarczającym powodem, by koniecznie go spróbować, to chyba przegapił moment, w którym jego piwne hobby stało się niebezpieczne.

To, że organizatorzy festiwalu udostępniają listę piw, jest dla konsumenta świetną sprawą. Zwłaszcza dla jego portfela i zdrowia. Ale jeśli zrobisz sobie listę z osiemdziesięcioma pozycjami, to tak jakbyś nie zrobił jej w ogóle. Dlatego jeśli planujesz wybrać się na Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych, radzę wybrać jakąś konkretną strategię. Na przykład:

1. Próbuj tylko to, co lubisz.

Czyli style i smaki, o których wiesz, że ci odpowiadają. I tak pewnie wyjdzie dużo. Wtedy ogranicz listę do browarów, którym ufasz.

2. Próbuj to, do czego jeszcze się nie przekonałeś.

Czyli odwrotnie. Na co dzień piłbym głównie jasne IPA, czasem jakiś kwas. Na mojej liście na LTPR próżno szukać tych stylów. Widzę, że browary przywiozą kilka dość ciekawych black IPA i naprawdę kuszących RIS-ów. Pomiędzy mną a tymi stylami bywało różnie, dlatego w tym roku pójdę między innymi w tę stronę. Może coś mnie zachwyci.

3. Spróbuj po jednym piwie z każdego browaru

Naturalnie mieszając style. Jasne, że na tej podstawie nie wyrobisz sobie zdania na temat tego, który browar jest w najwyższej formie. Ale fajnym doświadczeniem byłoby na przykład zamawianie na każdym stoisku piwa, które w ocenie ekipy browaru jest obecnie ich najlepszym.

4. Ogranicz się tylko do nieodkrytych browarów

Może drzemie w nich potencjał, o który ich nie posądzałeś? Może zasługują na więcej uwagi? W pogoni za najbardziej rozchwytywanymi pozycjami, mogą nam umknąć perełki.

5. Próbuj tylko tego, co później nie będzie już dostępne

Po to głównie jest festiwal. Resztę kupisz sobie kiedyś w sklepie albo wyniesiesz z targów w plecaku.

Jednym słowem, daj se luz. To tylko festiwal piwny. Są przecież jeszcze inne rzeczy, na które warto (albo niestety trzeba) wydawać pieniądze. Chociaż ja na Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych oczywiście się wybieram. I wszystkich gorąco zachęcam do tego samego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *