Degustacje na 8. WFDP

Lecimy z degustacjami piw na 8. Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa.

chart grodziski
Chart Grodziski

CHART GRODZISKI – Złoty Pies (grodziskie / 8 blg / 2,5% alk. / 20 IBU)
Zgodnie ze sztuką WFDP rozpocząłem od najlżejszego piwa. Wybór padł na grodziskie z browaru restauracyjnego Złoty Pies, również dlatego, że chciałem popróbować piw, które na co dzień nie są dostępne w moim mieście. Niestety, w tym przypadku się zawiodłem. Trunek okazał się nad wyraz pusty. Nie żebym oczekiwał wielkiej pełni po tym akurat stylu, ale w smaku też nic się nie dzieje. Przypominało wodę, zupełnie jak pity dzień wcześniej dla relaksu na Wyspie Słodowej Lech Lite z chmielem cascade. Wędzonka w ogóle niewyczuwalna, może gdzieś lekko majaczy w aromacie. 3/10

rasberi
Rasberi

RASBERI – Probus Craft (berliner weisse z malinami / 9,5 blg / 3,4% alk. / 1 IBU)
Zamówiłem berliner weisse z dodatkiem ananasa (premiera na WFDP), ale na stanowisku się rypnęli i dali mi z maliną. Nie awanturowałem się i dobrze na tym wyszedłem. Bo Rasberi to istna malina w płynie, nie tracąca jednak charakteru swojego piwnego stylu. Owocowość nie jest sztuczna i dobrze kontruje ją charakterystyczna dla berlinera kwaśność. Udało się też uniknąć efektu kompotu, który obecny był w drugiej wersji Sokowirówki. Sorry, panowie z Browaru Zakładowego, ale w mojej opinii Probus wypuścił piwo co najmniej o klasę lepsze. 8/10

CHILL – Nepomucen (summer ale / 9,9 blg / 4% alk. / 28 IBU)
I znowu nie dostałem tego, co zamierzałem wypić. Ostrzyłem sobie zęby na Hoppy, ale beczka jeszcze nie została podpięta. W zamian zaoferowano mi to samo piwo wzbogacone dodatkowo zestem z cytryny. Bardzo lekkie, orzeźwiające i cytrynowe. Równie mocno ten owoc czułem ostatnio tylko w Mavericku od Rockmilla (ale tam dodany był sok). Niestety, po ogrzaniu piwo daje lekką sztucznotą, coś jak witamina C do rozpuszczania. Należy więc pić szybko. 6/10

marwari
Marwari (i chleb ze smalcem)

MARWARI – Roch (oatmeal IPA / 15,1 blg / 6,2% / 60 IBU)
Piwo dostępne na rynku już od dłuższego czasu, ale jakoś nie miałem okazji go spróbować. Dodanie płatków owsianych spotęgowało uczucie gładkości, można się wręcz pomylić i stwierdzić, że tu musi być laktoza. Na drugim biegunie jest goryczka, która sprawia, że piwo nie staje się z czasem mdłe. Kapitalna rzecz, będę do niej wracał. 8,5/10

ICEK & ICEK – Piwoteka & Golem (double IPA z dereniem / 18 blg / 7,3% alk.)
Na deser zostawiłem sobie uwarzone na WFDP kooperacyjne piwo dwóch lubianych przeze mnie browarów. Chociaż o deserze trudno tu mówić, bo piwo jest bardzo wytrawne, momentami ściągające, taniczne (to zapewne zasługa derenia). Alkohol dobrze ukryty, więc trunek może być zdradliwy. W aromacie oprócz nuty derenia są wyraźne nuty chmielowe, chciałoby się, żeby bardziej przełożyło się to na nieco większą goryczkę. Ale i tak wypust bardzo udany. 7/10

icek&icek
Icek & Icek na wrocławskim stadionie

Delikatniejsze klimaty

Kasi, dzięki której w ogóle znalazłem się na festiwalu, wybrałem nieco słodsze trunki, podpijając jej nieco. I tak… Piwowar z mango z Profesji jest przepyszny, esencjonalny i nie wyobrażam sobie, że może komuś nie smakować (chyba że ktoś nie lubi tego owocu). Trapeze z Radugi oferuje podobne doznania, tyle że zamiast mango jest marakuja, wyraźniej zaznaczona jest też kwaśność. Zachwyty Tomka Kopyry nieprzesadzone. Słodka pszenica z browaru Alternatywa była dla mnie zdecydowanie zbyt słodka, mdła i tępa. Przypominała mi nieco mojego pierwszego domowego weizena z ekstraktów, z którego nie jestem do końca zadowolony. Na koniec Sielanka, czyli klasyczny witbier z browaru Cztery Ściany. Jest wyśmienity, niemal wyznacznik stylu, nie pamiętam lepszego witbiera w ostatnich latach w Polsce.

Po festiwalu…

Ale to nie koniec degustacji, bo akcja przeniosła się do Szynkarni, gdzie oglądaliśmy mecz z Rumunią. Tam na kranach dominowały propozycje Pracowni Piwa i Profesji. Z pierwszego browaru skosztowałem Cracka (american stout z takimi nutami kawy, że niejeden coffee stout się chowa), z drugiego – Piwowara z brzoskwinią (nie wchodzi tak łatwo jak ten z mango, ale może być) oraz Obieżyświata (niby west coast IPA, ale woltaż 7,3% i drobne odchylenie w stronę słodową każą mi to piwo zakwalifikować jako klasyczne rodzime double IPA).

Jako że podróżowaliśmy samolotem z bagażem podręcznym, żadnych butelek z WFDP nie zabraliśmy. Może to i lepiej, bo kolejka do dalszych degustacji wciąż długa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *