Degustacja #9 – PORTER BAŁTYCKI (Browar Staropolski)

Paradoksalnie podczas sierpniowego urlopu miałem mniej czasu i ochoty na picie piwa, a więc i na pisanie o piwie. Wracamy jednak do ligowej szarzyzny, starając się rozhulać blog na nowo. Okazją jest degustacja piwa pod intrygującą nazwą Porter Bałtycki z Browaru Staropolskiego. Jak wracać, to z czymś grubym!

Przyjęło się sądzić, że nawet niezbyt uznane browary potrafią uwarzyć przyzwoite piwo w tym stylu. To coś jak z piłkarzami Ekstraklasy, którzy co tydzień walczą o to, by nie kopnąć się w głowę, a kiedy przyjeżdżają na mecz reprezentacji Polski, to poziomem dostosowują się do kolegów z lig zagranicznych. A nie, czekaj, mecz z Danią…

No więc Browar Staropolski. Kojarzy mi głównie z serią Bestbir, czyli piwami wzbogacanymi (choć może to nie jest odpowiednie słowo) sokami i aromatami. Ostatnio zdobyli rynek kiepskimi piwami PRL. Znani są też z udającymi krafty piwami sygnowanymi nazwami zespołów Big Cyc, Poparzni Kawą Trzy i Alcoholica. Cóż, z jednej strony takie CV, a zdrugiej porter bałtycki. Byłem pełen obaw.

Etykieta całkiem estetyczna, ładnie komponuje się z patentowym zamknięciem butelki. Niestety na kontretykiecie pojawiają się drobne wtopy: sekret prawdziwego portera albo pod powierzchnią ziemii. Ale nie ma co się czepiać o pierdoły, skoro piwo już w szkle.

Jeszcze przed przelaniem do szkła z butelki uniósł się bardzo intensywny aromat mlecznej czekolady, zwiastując mocno słodki trunek. Te oczekiwania okazały się płonne, ale do tego dojdziemy. Piana utworzyła się całkiem ładna, złożona z drobnych pęcherzyków, ale opadła prawie błyskawicznie. Aromat ze szkła to już absolutna dominacja palonych słodów. Wysycenie na idealnym dla tego stylu poziomie. I to w zasadzie najmocniejsza strona tego piwa. Z plusów wymienić należy ten bardzo dobrze schowany alkohol, którego przecież tu nie brakuje.

Niestety w smaku próżno szukać tu jakiejś złożoności. Nie ma czekolady – ani gorzkiej, ani słodkiej. Nieobecne są też nuty ciemnych owoców. Smak to przede wszystkim podejrzana kwaskowatość (przypuszczam, że to nie zepsucie, ale po prostu niezbyt umiejętne skomponowanie zasypu). I zarzut największy – przy 22 stopniach ekstraktu piwo jest rozczarowująco wodniste.

Czy można zatem obwieścić światu, że oto kiepski browar znów wypuścił solidny porter bałtycki? Nie do końca. Niby wstrętne nie jest, ale do Perły, Żywca, Okocimia czy Argusa raczej trudno porównywać. Potencjału na leżakowanie też nie dostrzegam, bo niby co miałoby się tu układać?

Nazwa: Porter Bałtycki
Browar: Browar Staropolski
Styl: porter bałtycki
Ekstrakt: 22 blg
Alkohol: 10,2%
Data ważności: 21.02.2018

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Jakkolwiek na nazwę Browar Staropolski reaguję lekkim niepokojem, to sam przymiotnik budzi już pozytywne skojarzenia. Na ten przykład w lokalu o nazwie Staropolska w przyszłym roku będzie moje wesele.

One Reply to “Degustacja #9 – PORTER BAŁTYCKI (Browar Staropolski)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *