Degustacja #8 – ŁAN WHEAT (ReCraft)

Tydzień temu narzekałem, że blogerzy po macoszemu traktują kraftowe piwa w stylu american wheat, a za dużo uwagi przywiązują do nowego produktu Grupy Żywiec – Amerykańskie Pszeniczne. Aż tu bach! Następnego dnia Kopyr zrobił wielki test amerykańskich pszenic. Wyniki ciekawe (zwłaszcza dla mnie jako lublinianina). Z Tomkiem za podsunięcie pomysłu na film oczywiście się rozliczę. Ja natomiast sięgnąłem po piwo, którego w teście zabrakło. Przed wami Łan Wheat z browaru ReCraft.

Na początku nie mogę nie wspomnieć o nowej szacie graficznej piw z ReCraftu. Elegancja Francja. Nie ma nic nabżdżone, żadnych idiotycznych morskich opowieści. W zamian świetne logo (jedno z najlepszych w polkim krafcie) i ładne etykiety wymarzone dla piwowarów domowych. Brawo za tę metamorfozę!

łan wheat recraft

Do rzeczy. Łan wheat wygląda równie atrakcyjnie co butelka. Sztywna biała piana góruje nad jasnopomarańczowym, mętnym płynem. W aromacie pszenica miesza się z Ameryką i żadna ze stron nie chce dominować. Z jednej strony chmiele dają nieco nut cytrusowych, z drugiej – wyczuwalne są też akcenty zbożowe.

A smak? Tu już zdecydowanie american góruje nad wheat. Mam ostatnio szczęście do grejpfrutowych piw (tak było chociażby z Red AIPA z browaru Chmielny Dom). W Łan Wheat chemiele spisały (głównie citra i amarillo) spisały się świetnie i wykręciły niezwykle silny posmak tego owocu. Goryczka jest właśnie grejpfrutowa, nie lupulinowa. Stąd wysoka pijalność. To piwo ma papiery na solidne orzeźwianie i myślę, że gdyby wystartowało z teście Kopyra, mogłoby wedrzeć się na podium.

Nazwa: Łan Wheat
Browar: ReCraft
Styl: american wheat
Ekstrakt: 12 blg
Alkohol: 4,6%
Data ważności: 3.11.2017

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Szalony polski zespół Łąki Łan jest na tyle słynny, że ich piosenka Jammin’ była puszczana w przerwach meczów niedawnych piłkarskich Mistrzostw Europy U-21. Przynajmniej w Lublinie.

PS. Jeszcze jedno. W końcu się ugiąłem i spróbowałem piwa Żywiec Amerykańskie Pszeniczne. Intensywny aromat mokrego zboża zaatakował od razu po otworzeniu butelki, mimo że nie przysuwałem szyjki do nosa. W smaku całe szczęście to uczucie jest minimalne. Chmielu też nie czuć za dużo, ale i tak jest lepiej niż w ŻAPA. Na grilla się nada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *