Degustacja #4 – CÓRA KORYNTU (Jan Olbracht) vs. CZARNA ROBOTA (Browar Zakładowy)

Dzisiaj podwójna degustacja. Para stworzona zupełnie od czapy, bo piwa są w zupełnie różnym stylu. Ale przypadku tu nie ma. Jedno zacząłem pić ja, drugie – moja narzeczona. Po kilku łykach się zamieniliśmy i byliśmy z tego bardzo zadowoleni.

córa koryntu jan olbrachtNa pierwszy ogień poszła Córa Koryntu z Browaru Rzemieślniczego Jan Olbracht. Weizenbocki nie są moim ulubionym stylem. Piwo dostałem jako dodatek do prezentu świątecznego – zapewne obdarowujących zaintrygowała pseudośmieszna etykieta. Również wizualna strona samego piwa budzi mieszane uczucia. Z jednej strony dostajemy naprawdę bardzo ładną bursztynową barwę, z drugiej niestety – pianę bardzo nietrwałą jak na piwo pszeniczne.

W aromacie od razu wyczuwane są nuty weizenów, z ogromną przewagą bananów nad goździkami. Koźlakowy charakter zdecydowanie schowany na drugi plan. Zaś w smaku słodycz atakuje wściekle już od pierwszego łyku. Dla hopheada jest ona wręcz nie do zaakceptowania. Córa Koryntu to trunek wyklejający, dla radykalnych zwolenników słodyczy w piwie. Tak poza tym raczej w stylu. A że styl nudny…

Nieśmiało zaproponowałem narzeczonej wymianę (zaczęła pić Czarną Robotę z Browaru Zakładowego). Gdy wzięła łyk z mojej szklanki, oczy się jej zaświeciły i zgodziła się od razu. Piwo z Olbrachta mogę więc bez wahania polecić każdemu, kto chce przekonać do kraftu znajomych uczulonych na wysoką goryczkę (obstawiam, że będą to głównie panie).

Nazwa: Córa Koryntu
Browar: Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy
Styl: Weizenbock
Ekstrakt: 16,5 blg
Alkohol: 7%

Przechwyciłem więc Czarną Robotę. Podarowałem ją Kasi, bo pamiętałem, że kiedyś zasmakowała jej Czarna Wołga z Artezana. Tym razem piwo okazało się jednak za gorzkie. Trochę mnie to zdziwiło. Czyżby browar z Błonia robił bardziej przystępne piwa dla cywili niż Zakładowy? W tym przypadku na pewno tak. Czarna Robota to trunek zupełnie bezkompromisowy. Mnie kupił całkowicie.

czarna robota browar zakładowyNie sugerujcie się zdjęciem, robiłem je już po kilku ładnych minutach, kiedy wymieniliśmy się szkłem. Piana zdążyła opaść, ale była nawet nawet. W aromacie przebijają się nuty palone, ale walą piąchą między oczy dopiero w smaku. Przez moment nawet zastanawiałem się, czy nie ma tu słodów wędzonych. Kontrolne spojrzenie na etykietę wyprowadziło mnie z błędu.

Paloność jest urozmaicona doskonałą fakturą, którą zapewniły płatki owsiane i słód żytni. I zapewne stąd moje zachwyty. Bo paloność nigdy nie była moją ulubioną cechą piwa. Jak widać, podana w umiejętny sposób potrafi zachwycić także sceptyków. Teraz czas na degustację Czarnej Roboty z pompy (pojawia się czasem U Fotografa). Myślę, że może zrobić jeszcze większe wrażenie.

Nazwa: Czarna Robota
Browar: Browar Zakładowy
Styl: Żytnio-owsiany stout
Ekstrakt: 15 blg
Alkohol: 5,5%
IBU: 42

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Pamiętacie Leonarda Cohena? Pomyślelibyście, że ten miły dziadek śpiewający o tańczeniu po miłości kres, kiedyś chędożył się z niejaką Janis Joplin? A potem opisał to w piosence Chelsea Hotel #2 słowami you were giving me head on the unmade bed, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: na niezasłanym łóżku robiłaś mi to, co na etykiecie Córy Koryntu z Olbrachta.

One Reply to “Degustacja #4 – CÓRA KORYNTU (Jan Olbracht) vs. CZARNA ROBOTA (Browar Zakładowy)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *