Chinatown (Faktoria)

Na studiach każdy miał nieziszczalne marzenie o prowadzeniu własnego baru. Fajnie było sobie fantazjować o wystroju, puszczanej muzyce czy nazwie. Ja przez długi czas byłem pewien, że knajpę ochrzciłbym „Jakaś Speluna” (– Chodźmy na piwo! – Gdzie? – Do Jakiejś Speluny). Potem prym zaczął wieść „Frantic”. W tej krótkiej, acz pełnej znaczeń nazwie manifestowałby się zarazem hołd dla mojego ulubionego reżysera (choć akurat Frantic to średniak w filmografii Polańskiego). Niestety, istnieje już klub o takiej nazwie w Krakowie, w dodatku w estetyce dość odległej od moich gustów.

Jako szyld browaru, Frantic też raczej by się nie sprawdził, bo filmowe nazwy i etykiety z powodzeniem tworzy już Raduga. W ich dorobku nie było jednak dotąd nawiązania do twórczości Polańskiego. I oto pierwszy krok w tym kierunku wykonał Browar Faktoria, wypuszczając piwo pod nazwą Chinatown.

chinatown faktoria

Muszę przyznać, że kryminał z 1974 roku z Nicholsonem w roli głównej uważam za największe filmowe dzieło wszech czasów. Obok piwa Faktorii nie mogłem przejść więc obojętnie. Co prawda zaproponowany przez nich styl (American Pale Ale) uważam za dość nudny. Powiem więcej, gdyby nie nazwa, etykieta i bezpośrednie nawiązanie do filmu w morskiej opowieści, z pewnością po Chinatown bym nie sięgnął. Na tym prostym przykładzie widać, jak wiele w krafcie zależy od opakowania i marketingu.

Krótko o samym piwie. Barwa bardzo ładna, wpadająca w lekki bursztyn. Nie orientuję się za bardzo czym jest dodany do piwa cytryniec, ale nazwa sugerowałaby obecność cytrusów w aromacie i smaku. I w zapachu rzeczywiście są, i to nawet te bardziej słodkie (przebija się gdzieś nuta mandarynki). Smak atakuje natomiast dość tępą goryczką, którą porównać można do piołunu. Gdzieś w tle majaczą nuty kwiatowe. Zupełnie jakby do czystego APA wrzucić trochę bzu.

Pierwsze wrażenie nie jest przyjemne. Ale z czasem męcząca goryczka (nie jest za mocna, ale jej charakter nie należy do zbyt atrakcyjnych) zaczyna ustępować smakom cytrusowym. I ta zmiana wychodzi Chinatown zdecydowanie na plus. Na początku nie sądziłem, że uda mi się to piwo zmęczyć. Po jednej trzeciej wypiłem je raz dwa. W pewnym sensie piwo Faktorii jest jak wiele filmów Polańskiego – na początku nudne i nic się w nich nie dzieje, ale jak już chwycą za gardło, to nie wiadomo kiedy się kończą.

Nie sposób uciec od porównań z innym piwem z dodatkiem cytryńca, mianowicie z Domem Wczasowym z Browaru Zakładowego (choć była to rzecz w innym stylu). Tamto piwo było bardziej przystępne, łatwiej pijalne i w sam raz na upalny dzień. Chinatown jest bardziej skomplikowane, na pewno nie dla każdego. Czuję, że doskonale sprawdziłoby się do obiadu, na przykład grillowanego drobiu.

Nazwa: Chinatown
Browar: Faktoria
Styl: APA (z cytryńcem)
Ekstrakt: 12,5 blg
Alkohol: 6,2%
IBU: 35

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Film Chinatown doczekał się sequelu, który przeszedł zupełnie bez echa. Dwóch Jake’ów w roku 1990 wyreżyserował Jack Nicholson. W sumie można obejrzeć, ale do pierwowzoru nie ma nawet startu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *