Baltic Abyss – Solipiwko (pierwsza warka)

Baltic Abyss z Browaru Solipiwko to pierwsze piwo, które kupiłem tylko ze względu na opakowanie. Było to niemal równo rok temu. Kartonik z butelką stał w szafce tak długo, bo pierwsze recenzje były zgodne – piwo jest zbyt alkoholowe i musi się ułożyć. Po roku postanowiłem sięgnąć bo ten imperialny porter bałtycki leżakowany w beczce po whisky. Traf chciał, że zrobiłem to akurat w ostatni dzień daty przydatności do spożycia. Czy czas okazał się dla Baltic Abyss łaskawy?

baltic abyss

Piwo opakowane jest kartonik, który zdobi mroczna grafika wyobrażająca potwora/zjawę/coś z morskich głębin. Jeszcze większe wrażenie robi to na samej etykiecie dzięki żywszym kolorom. Agencja FLOV odpowiedzialna za ten projekt odwaliła kawał dobrej roboty (warto też zaznaczyć, że nazwę Baltic Abyss nazwę wymyślili studenci techniki piwowarstwa podczas warsztatów z marketingu).

Do rzeczy. To znaczy do piwa. Barwa ciemnobrunatna, przechodząca w czerń. Pierwszy nos podpowiedział przede wszystkim alkohol. Zacząłem obawiać się, że otworzyłem piwo zbyt wcześnie i prawdopodobnie przydałoby mu się jeszcze trochę leżakowania. Na szczęście z czasem to wrażenie zostało zatarte. Już przy drugim powąchaniu zaczęła dochodzić do głosu słodka czekolada. I to właśnie z tą nutą Baltic Abyss będę kojarzył.

Piwo do szkła przelewałem dość zamaszyście, żeby zbudować obfitą pianę do zdjęcia. Tym bardziej zaskoczyło mnie całkiem wysokie wysycenie, co jak na barrel aged było wręcz zdumiewające. Z początku mi to przeszkadzało, ale krótko. W smaku alkohol nie jest już tak wyraźny. Pojawia się co prawda gdzieś w tle, ale ma szlachetny charakter (i trudno go sklasyfikować jako ewidentne nuty whisky). Oprócz dominującej słodkiej czekolady jest tu wanilia, trochę mniej kokosa i odrobina drewna. Ciała nie brakuje, goryczka nieprzesadzona.

Piwo po roku jest bardzo dobre, choć o zupełnie innym charakterze niż recenzowany niedawno Rum BA Porter z Przystanku Tleń. Tamten trunek był bardziej elegancki, złożony i stworzony do powolnego sączenia. Baltic Abyss jest natomiast agresywne (w pozytywnym znaczeniu), dzieje się tu mniej, ale bardziej intensywnie. I chociaż jest to rzecz ewidentnie dla miłośników słodszych porterów, to chyba jeszcze nigdy tak szybko nie wypiłem równie mocnego piwa. Aż chce się wziąć następny łyk!

Nazwa: Baltic Abyss
Browar: Solipiwko
Styl: imperialny porter bałtycki
Ekstrakt: 24,5 blg
Alkohol: 10,3%
Data ważności: 13.02.2018

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Szef Browaru Solipiwko, czyli Wojtek Solipiwko, robi też przysmaki dla psów (takie trochę lepsze). Szanuję to, bo lubię pieski.

baltic abyss

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *