27,5 Barley Wine – Doctor Brew

Oto ciąg dalszy wyciąganych z szafki mocnych piw, które czekały na swoją kolej wiele miesięcy. Tym razem wybór padł na 27,5 Barley Wine od Doctor Brew, podobno leżakowane w beczce po brandy (czemu podobno, za chwilę wyjaśnię). Zdaje się, że w sklepach właśnie pojawiła się nowa warka, ja natomiast zdegustowałem trunek nieco po terminie (data ważności to 4 listopada ubiegłego roku). Nie da się ukryć, że czas odcisnął na piwie swoje piętno.

Na początek dziękuję Mateuszowi, który 27,5 Barley Wine mi w zeszłym roku podarował. Na drugi początek powiem, że nie kumam, o co wszystkim chodzi z tym lakiem. Nigdy jeszcze nie miałem problemów z jego sprawnym i szybkim usunięciem, kawałki laku też nie dostały się do piwa. Tak było i tym razem. Wystarczy ostry scyzoryk, parę zręcznych ruchów i po krzyku.

Zanim przejdę do samego piwa, muszę pochylić się nad etykietą, a raczej nad zawartymi na niej informacjami. Przód butelki w żaden sposób nie sugeruje, że 27,5 Barley Wine to piwo leżakowane w beczce. Co więcej, nawet opis tego nie przesądza. Czytamy bowiem: Piwo pełne klasy. Leżakowane ponad rok. Nasycone do granic możliwości aromatem beczki po brandy.

No i jak mamy to traktować? Biorąc pod uwagę niezbyt pochlebną (delikatnie mówiąc) opinię części konsumentów o Doctor Brew, jest to pole do tworzenia spiskowych teorii i posądzania browaru o żenienie kitu. Bo piwo rzeczywiście mogło sobie leżakować przez rok – w butelkach. A nasycenie aromatem beczki może znaczyć po prostu dolanie ekstraktu (względnie dodanie płatków nasączonych brandy). Jeśli to piwo to rzeczywiście barrel aged, to nie wiem czemu producent się tego wstydzi. A jeśli to nie BA? To w sumie nie napisali nic konkretnego i są kryci. Dziwna sprawa.

27,5 barley wine doctor brew

Przy otwieraniu rozległ się dość głośny syk, co zapowiadało mocne wysycenie. Rzeczywiście piana jak na styl (i rzekomy barrel aging) zbudowała się całkiem spora. Barwa jasno bursztynowa (nie sugerować się zdjęciem). Aromat 27,5 Barley Wine to istna waniliowa bomba. Nie pamiętam równie waniliowego zapachu w piwie, które nie leżakowałoby w beczce po bourbonie. To zaskakujące, że taki aromat potrafiło wyciągnąć drewno po brandy. Na drugim planie morele. A gdzieś zupełnie z tyłu taniny, więc może z tą beczką to jednak nie ściema… Alkoholu zero.

W smaku nie ma takiej rewelacji. Tu już daje o sobie znać utlenienie i pojawia się dość silna nuta miodowa. Za nią idzie alkoholowe rozgrzewanie, a w tle zaskakująco ujawnia się kokos (być może jestem bardzo mocno na niego wyczulony, bo wyczuwam go chyba w każdym barrel age’u). Jeśli wcześniej w smaku były tu ślady moreli czy innych owoców, to po wyleżakowaniu miód całkowicie je przykrył. Wysycenie rzeczywiście dość silne, ale to jakoś nie przeszkadza. Tragedii nie ma, piwo całkiem eleganckie (zarówno opakowanie, jak i zawartość) i w sumie na plus. Tylko te wątpliwości co do beczki…

Nazwa: 27,5 Barley Wine
Browar: Doctor Brew
Styl: barley wine
Ekstrakt: 27,5 blg
Alkohol: 12,5%
IBU: 85
Data ważności: 04.11.2017

CIEKAWOSTKA POBOCZNA

Dokładnie przed 27,5 laty (czyli 10 września 1990 roku) zmarł rosyjski poeta i dramaturg Anatolij Sofronow, którego wkład w polską kulturę telewizyjną jest nie do przecenienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *